Poznajcie Wojtka Wesołowskiego, który urodził się 9 stycznia 1924 roku w Zakopanem. Pracował jako stolarz do momentu, w którym trafił wraz ze swoją mamą Zofią Wesołowską do katowni Palace w Zakopanem.
Jak wspominała ponad pół wieku temu, dokładnie w 1965 roku Pani Zofia:
„Dowiedziawszy się z gazety, że przeciwko byłemu szefowi gestapo w „Palace” toczy się sprawa postanowiłam krótko przedstawić jego zbrodniczą działalność na terenie Zakopanego.
O świcie 14 maja 1941 roku z rozkazu Weissmanna gestapowcy przeprowadzili w moim mieszkaniu rewizję. Pokazali mi list z Jugosławii z podziękowaniem od moich gości, po czym aresztowali mnie wraz z 17-letnim synem Wojciechem. Gestapo podejrzewało mnie, że pomagam Polakom w ucieczkach za granicę…”
W Palace przesłuchiwani i torturowani wraz z synem byli już od pierwszego dnia...Pani Zofia w kancelarii, a syn w sąsiednim pokoju, tak by mogła słyszeć jego krzyki i odgłosy bicia. W taki sposób byli tam torturowani górale, którzy przeważnie po wizycie w Palace, byli wywożeni do niemieckich obozów koncentracyjnych lub również nierzadko rozstrzeliwani na terenie Podhala, w tym także w katowni w Zakopanem.
Jak wspomina dalej Pani Zofia:
„W końcu przyprowadzili mi syna, który był cały posiniaczony, na buzi miał krwawe znaki od pejcza, a opuchnięte, sine ręce skute do tyłu. Wraz z synem wszedł Weissmann, który nas przesłuchiwał i katował. Synowi zadawano w dalszym ciągu pytania, ale on nie odpowiadał. Postawiono go wówczas twarzą do ściany i Weissmann zaczął mnie bić. Syn poprosił, aby mnie nie bito, na co Weissmann przyskoczył do chłopca jak furiat i uderzył go głową o ścianę. Cios był tak silny, że krew trysnęła na gestapowców asystujących Weissmannowi, którzy zaraz syna wywlekli za drzwi…
Potem zdarli ze mnie spódnicę i bili na stołku, żądając przyznania się, kto mi przysyła ludzi, którym pomagam w ucieczkach za granicę. Ponieważ nie przyznawałam się do niczego, bili mnie i kopali po brzuchu i plecach do kompletnej utraty sił, a później zwlekli ze schodów i wrzucili do celi, uprzedzając, żebym nikomu nie mówiła, o co byłam pytana…”
Pani Zofia Wesołowska po trzech tygodniach tortur została wywieziona do niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Jej syn Wojtek, trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz dnia 25 lipca 1941 roku.
"25 lipca 1941 roku numerami od 18685 do 18744 oznaczono 60 więźniów skierowanych do KL Auschwitz przez Sipo u. SD dystryktu krakowskiego z więzienia w Tarnowie. W transporcie oprócz Polaków było 11 Żydów.
Spośród więźniów Polaków przywiezionych do obozu tym transportem co najmniej 34 zginęło w KL Auschwitz. (...)
Niewielu więźniom dane było przeżyć."
KSIĘGA PAMIĘCI
Wojtek od tamtego czasu stał się numerem 18740...
Wojtek zginął z rąk Niemców 17 maja 1942 roku...
Wojtek miał 18 lat…
Wojtek zginął w KL Auschwitz – w miejscu, w którym całkiem niedawno postawiono na tym terenie nowe tablice upamiętniające ofiary z napisami: „Tu ginęli Żydzi i nie-Żydzi”
Wojtek był nie-Żydem…
Wojtek był Polakiem!
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!
Sebastian Śmietana
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze