Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 5 w Zakopanem wystosowali apel do władz miasta w sprawie planowanych zmian organizacyjnych dotyczących placówki. Dokument skierowano między innymi do burmistrza Zakopanego, Rady Miasta oraz komisji zajmujących się oświatą, sprawami społecznymi i finansami.
Autorzy apelu wyrażają sprzeciw wobec ograniczenia finansowania szkoły, zmniejszenia dostępności świetlic oraz zwiększenia liczby uczniów w klasach. Ich zdaniem proponowane rozwiązania mogą wpłynąć na warunki nauki, bezpieczeństwo dzieci oraz funkcjonowanie rodzin korzystających z opieki świetlicowej.
Poniżej publikujemy pełną treść apelu przekazanego do naszej redakcji przez rodziców uczniów Szkoły Podstawowej nr 5 w Zakopanem.
-----
Szanowni Państwo,
jako rodzice apelujemy o ponowne przeanalizowanie decyzji dotyczących ograniczenia finansowania szkoły nr 5 w Zakopanem, zmniejszenia dostępności świetlic oraz zwiększenia liczby dzieci w klasach.
Ta decyzja nie jest jedynie zmianą organizacyjną. To decyzja, która bezpośrednio wpłynie na bezpieczeństwo, rozwój psychiczny i przyszłość dzieci, pracę nauczycieli i pedagogów, ale również na codzienne funkcjonowanie pracujących rodzin, które często nie mogą zapewnić opieki dzieciom w godzinach pracy.
Szkoła nie jest „kosztem” — jest fundamentem miasta
Miasto może budować nowe inwestycje, ale żadna infrastruktura nie zastąpi dobrze funkcjonującej szkoły. To właśnie szkoły tworzą przyszłych mieszkańców, pracowników, przedsiębiorców i obywateli.
Oszczędności w edukacji zawsze wracają w postaci:
Krótkoterminowa oszczędność może stać się wieloletnim społecznym i finansowym kosztem dla miasta.
Zwiększanie liczby dzieci w klasach uderzy przede wszystkim w dzieci wymagające wsparcia
Dzisiejsza szkoła nie wygląda już jak 20 lat temu.
W klasach są:
Nauczyciel pracujący z 30-osobową klasą nie jest w stanie skutecznie odpowiadać na potrzeby każdego ucznia. To nie jest kwestia dobrej woli nauczycieli — to zwyczajnie przekracza ludzkie możliwości.
Większa liczba uczniów oznacza mniej czasu dla pojedynczego dziecka, spada skuteczność nauczania, rośnie poziom hałasu i przebodźcowania, pogarsza się koncentracja, nasilają się konflikty i zachowania trudne.
Psychologowie dziecięcy od lat alarmują, że dzieci mają coraz większe problemy emocjonalne i coraz niższą odporność psychiczną. W takich realiach zwiększanie liczebności klas działa dokładnie odwrotnie niż powinno.
Ograniczanie świetlic uderza w podstawowe bezpieczeństwo dzieci i rodzin
Świetlica nie jest „dodatkiem”. Dla wielu rodzin to absolutna konieczność.
Rodzice pracują często do godziny 16–17, nie mają dziadków na miejscu, nie są w stanie odbierać dzieci po 3–4 lekcji, nie mogą codziennie organizować prywatnej opieki.
Co ma zrobić rodzic? Zrezygnować z pracy? Zostawiać dziecko samo w domu? Płacić za opiekę, na którą wielu rodzin zwyczajnie nie stać?
Miasto deklaruje wsparcie rodzin i rozwój polityki prorodzinnej, a jednocześnie ogranicza jedno z najważniejszych narzędzi wspierających rodziców pracujących.
To wewnętrznie sprzeczne.
Budowa żłobka jest potrzebna — ale nie może odbywać się kosztem dzieci już uczących się w szkołach. Polityka rodzinna musi być spójna i obejmować wszystkie etapy rozwoju dziecka, nie tylko najmłodszych.
Przeciążona szkoła to większe ryzyko kryzysów psychicznych
Dzieci po pandemii, izolacji społecznej i latach przeciążenia funkcjonują dziś gorzej psychicznie niż jeszcze dekadę temu.
Psycholodzy i pedagodzy wskazują jasno:
Tymczasem:
powodują wzrost stresu zarówno u dzieci, jak i nauczycieli.
Nie można mówić o dbaniu o zdrowie psychiczne młodych ludzi i jednocześnie odbierać szkołom narzędzi do realnego wspierania uczniów.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę na warunki lokalowe i przestrzenne, które już dziś w wielu szkołach są na granicy wydolności. Zwiększanie liczby uczniów w klasach oznacza nie tylko większy hałas i trudniejsze warunki do nauki.
Uczniowie spędzają w szkole wiele godzin dziennie — potrzebują miejsca, aby móc się skupić, swobodnie funkcjonować i czuć bezpiecznie. W przepełnionych salach rośnie poziom stresu, przebodźcowania i konfliktów, szczególnie wśród dzieci nadwrażliwych sensorycznie, z ADHD czy trudnościami emocjonalnymi.
Coraz częściej do klas dołączają również dzieci z Ukrainy, które wymagają dodatkowego wsparcia językowego, adaptacyjnego i emocjonalnego, ponieważ wiele z nich ma za sobą doświadczenie wojny, migracji i utraty poczucia bezpieczeństwa. Integracja tych dzieci jest ogromnie ważna i potrzebna, ale wymaga czasu, uwagi nauczyciela i odpowiednich warunków organizacyjnych. W jeszcze liczniejszych klasach skuteczna integracja oraz indywidualne podejście do wszystkich uczniów staną się po prostu niemożliwe.
Warto również pamiętać o dzieciach szczególnie uzdolnionych, które także wymagają indywidualnego podejścia, dodatkowej uwagi i odpowiednich warunków do rozwijania swojego potencjału. W przepełnionych klasach nauczyciele skupiają się przede wszystkim na bieżących problemach organizacyjnych i wyrównywaniu trudności, przez co uczniowie zdolni często pozostają niezauważeni. Miasto powinno wspierać rozwój wszystkich dzieci — zarówno tych potrzebujących pomocy, jak i tych, które mają wyjątkowe talenty i możliwości, bo to właśnie one w przyszłości będą budować potencjał społeczny, naukowy i gospodarczy naszej lokalnej społeczności.
Nauczyciele są już przeciążeni
Dzisiejszy nauczyciel nie tylko uczy, ale też wspiera emocjonalnie, rozwiązuje konflikty, dokumentuje pomoc psychologiczno-pedagogiczną, pracuje z dziećmi o bardzo różnych potrzebach, współpracuje z rodzicami i specjalistami.
Dokładanie kolejnych uczniów do klas przy jednoczesnym ograniczaniu środków oznacza dalsze wypalenie kadry.
A bez nauczycieli nie ma szkoły.
Miasta konkurują dziś nie tylko inwestycjami, ale także jakością edukacji. Rodziny wybierają miejsca, gdzie dzieci mają dobre warunki nauki i opieki.
Edukacja to inwestycja, nie wydatek do cięcia Każda złotówka „zaoszczędzona” dziś może oznaczać wielokrotnie większe wydatki jutro:
Silna szkoła zmniejsza przyszłe koszty społeczne.
Słaba szkoła je generuje.
Apel do władz miasta
Prosimy:
Dzieci nie są pozycją w excelu.
Każde dziecko potrzebuje uwagi, bezpieczeństwa i warunków do rozwoju. A rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła publiczna będzie miejscem wspierającym rodzinę - nie kolejnym źródłem stresu i chaosu organizacyjnego.
Decyzje podejmowane dziś będą miały konsekwencje przez całe lata. Dlatego apelujemy: nie oszczędzajcie Państwo na dzieciach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze