Dom pod Tatrami warto przygotować na to, by radził sobie w zmiennych, często trudnych warunkach. Może to być siarczysty mróz, silny wiatr czy nagłe ocieplenie. Jednym z najistotniejszych aspektów przy zmiennej pogodzie jest dostosowanie systemu ogrzewania do potrzeb i warunków, z jakimi mierzyć się będzie budynek oraz jego użytkownicy. Nie warto tej kwestii zostawiać przypadkowi lub kierować się wyłącznie ceną. Od czego więc zacząć?
Dobór optymalnego sposobu ogrzewania domu pod Tatrami nie powinien rozpoczynać się w katalogu technologii. Fundamentem udanej inwestycji jest sprawdzenie, ile energii cieplnej potrzebuje budynek. Dwa obiekty o powierzchni 120 m2 mogą mieć zupełnie różne zapotrzebowanie na ciepło. Wystarczy, że jeden powstał kilka lat temu, według nowych standardów i cechuje się bardzo dobrą termoizolacją, a drugi jest starszym budynkiem ze słabszą stolarką i licznymi mostkami termicznymi.
Inaczej trzeba też podejść do domu użytkowanego przez cały rok, a inaczej do budynku rekreacyjnego. W domu weekendowym ważna jest możliwość obniżenia temperatury podczas nieobecności i szybkiego podniesienia jej przed przyjazdem. Tutaj przewagę nad długofalowymi rozwiązaniami mogą mieć systemy, które nie wymagają utrzymywania rozbudowanej instalacji wodnej narażonej na zamarznięcie.
Warto też uwzględnić materiał konstrukcji. Dom drewniany może szybko reagować na zmianę temperatury, ale wymaga starannego rozwiązania izolacji i zabezpieczenia wszystkich miejsc, przez które ciepło może uciekać. Masywny budynek murowany wolniej się nagrzewa, lecz po osiągnięciu odpowiedniej temperatury dłużej ją utrzymuje.
Wybierając ogrzewanie domu pod Tatrami, warto więc zacząć nie od pytania: „Ile kilowatów potrzebuję na metr?”, lecz od oceny strat ciepła całego budynku. Aby mieć pewność, warto rozważyć audyt energetyczny. Dopiero na podstawie twardych danych można rozsądnie porównać dostępne źródła ciepła, koszty ich pracy oraz efektywność podczas silnego mrozu czy zmiennej pogody.
W dalszej części przyjrzymy się trzem najciekawszym rozwiązaniom.
Pompy ciepła od lat nie schodzą z ust fachowców branży grzewczej. Niektórzy inwestorzy mocno je chwalą, inni wątpią w deklarowaną efektywność urządzeń. W praktyce mogą się one sprawdzić jako ogrzewanie domu pod Tatrami, jednak pod warunkiem, że zostaną precyzyjnie dobrane. Atutami pomp ciepła w nowych, dobrze ocieplonych obiektach są przede wszystkim:
wysoka efektywność energetyczna,
automatyczna praca,
brak konieczności magazynowania paliwa,
dobra współpraca z ogrzewaniem niskotemperaturowym, np. wodną podłogówką.
Trzeba jednak pamiętać, że wydajność pomp ciepła (zwłaszcza powietrznych) jest w dużym stopniu uzależniona od temperatury panującej na zewnątrz. Im większy mróz, tym trudniej pozyskać energię i tym więcej prądu pobiera urządzenie do wytworzenia tej samej ilości ciepła. Szczególnie odczuwalny jest spadek efektywności pracy pompy przy temperaturach ujemnych.
Pod Tatrami istotne jest również miejsce montażu jednostki zewnętrznej. Powinna mieć zapewniony swobodny przepływ powietrza, a jednocześnie być chroniona przed zasypywaniem śniegiem czy gromadzeniem się lodu. Podczas odszraniania powstaje woda, dlatego trzeba przewidzieć jej bezpieczne odprowadzenie tak, aby nie zamarzała pod urządzeniem ani na ciągach komunikacyjnych.
Nie oznacza to, że niska temperatura dyskwalifikuje pompę ciepła. Problem pojawia się raczej wtedy, gdy urządzenie zostanie niedowymiarowane albo ma ogrzewać stary budynek o dużych stratach energii. W takim domu najpierw warto rozważyć poprawę izolacji, wymianę stolarki czy modernizację odbiorników ciepła, a dopiero później zastanawiać się nad wyborem systemu grzewczego.
Trzeba też dodać, że bardziej stabilne warunki pracy zapewniają pompy gruntowe, ponieważ temperatura ich dolnego źródła nie zmienia się tak gwałtownie jak temperatura powietrza. Ceną za tę przewagę jest jednak droższa i bardziej skomplikowana inwestycja. Kolektor poziomy wymaga odpowiedniej powierzchni działki, a przy wymiennikach pionowych dochodzą odwierty i - zależnie od ich głębokości oraz lokalizacji - dodatkowe formalności.
Ciekawą opcją ogrzewania domu pod Tatrami może okazać się elektryczne ogrzewanie na podczerwień. Nie wymaga montażu kotła, jednostki zewnętrznej czy wodnej instalacji rozprowadzającej ciepło. Nie zachodzi tu też proces spalania. Tego rodzaju systemy nie wymagają także serwisowania, działając bezawaryjnie nawet dziesiątki lat.
Oczywiście, aby technologia była efektywna i opłacalna, należy ją właściwie dobrać. Decydującym parametrem jest termoizolacja obiektu, kolejnymi - dostosowanie instalacji elektrycznej do obciążenia generowanego przez system grzewczy oraz optymalizacja sterowania. W dobrze ocieplonym domu technologia może pełnić funkcję podstawowego ogrzewania, natomiast w starszym obiekcie najpierw warto ograniczyć ucieczkę energii. W obu przypadkach warto przyjrzeć się bliżej konkretnym rozwiązaniom.
Podstawowym rozwiązaniem są folie grzewcze IR. Montuje się je najczęściej pod podłogą, choć dostępne są też zastosowania ścienne i sufitowe. Folia ma niewielką grubość, nie wymaga rur z wodą ani miejsca na kocioł. Ogrzewa dużą powierzchnię zamiast jednego punktu przy ścianie.
System działa świetnie zwłaszcza w domach dobrze zaizolowanych o mniejszej powierzchni, a także budynkach użytkowanych okresowo. Brak wody w instalacji grzewczej eliminuje problem jej zamarznięcia podczas dłuższej nieobecności, a podział na strefy pozwala obniżyć temperaturę w nieużywanych pomieszczeniach. Trzeba jednak zachować proporcje, bo folia grzewcza nie „pokona” słabej izolacji. Jeśli dom szybko traci ciepło przez dach, ściany i okna, wzrośnie również zużycie prądu.
W miejscach o podwyższonym poziomie wilgotności - łazience, kuchni czy wiatrołapie - zamiast folii grzewczej stosuje się maty grzewcze przeznaczone do montażu bezpośrednio pod okładziną ceramiczną. Niewielka grubość systemu ułatwia zastosowanie go również podczas remontu. W domu w górach szczególnie dobrym przykładem jest wiatrołap. Mokre buty, śnieg wniesiony z zewnątrz i chłodne płytki sprawiają, że ciepła posadzka daje tu wyraźną różnicę. Mata może przy tym uzupełniać główne źródło ciepła i pracować tylko wtedy, gdy jest potrzebna.
Innym rozwiązaniem wykorzystującym zjawisko podczerwieni są promienniki podczerwieni. Zasada działania urządzeń jest taka sama jak w przypadku folii i mat grzewczych, jednak z reguły stosuje się je w pomieszczeniach niewymagających stałej temperatury przez całą dobę. W domach takimi miejscami są garaż, warsztat czy poddasze.
Promienniki IR pozwalają ogrzewać określoną strefę bez konieczności długiego podnoszenia temperatury całej kubatury. Nie jest to może rozwiązanie do każdego salonu czy sypialni. Może jednak dobrze uzupełnić główny system w miejscach wykorzystywanych tylko przez część dnia.
Nieodłącznym elementem ogrzewania na podczerwień są termostaty, czyli regulatory temperatury. W standardowych kaloryferach znamy je pod postacią głowic termostatycznych (tzw. pokręteł). W ogrzewaniu elektrycznym występują pod postacią małych, elektronicznych urządzeń - umiejscowionych najczęściej na ścianie, a nawet schowanych pod warstwą wykończenia (termostat dopuszkowy). W zależności od stopnia zaawansowania termostatami można sterować ręcznie, zdalnie, a także - co najważniejsze - całkowicie zautomatyzować ich pracę.
Samodzielna praca ogrzewania w domu pod Tatrami nabiera szczególnego znaczenia. Jednego dnia może panować silny mróz, a następnego słońce i ocieplenie wyraźnie zmniejszą zapotrzebowanie na ciepło. W domu weekendowym można z kolei utrzymywać niższą temperaturę podczas nieobecności i podnieść ją przed przyjazdem domowników. W takim układzie istotną zaletą systemu staje się możliwość dopasowania czasu i miejsca ogrzewania do rzeczywistych potrzeb.
Trzecim rozwiązaniem może być nowoczesny kocioł na pellet lub drewno. Podstawowymi atutami urządzenia są:
stabilna praca także podczas silnych mrozów,
możliwość wykorzystania istniejącej instalacji grzejnikowej.
Taka forma sprawdza się zwłaszcza w starszych domach, gdzie całkowita przebudowa systemu byłaby kosztowna. Minusami kotłów na biomasę są natomiast:
konieczność wygospodarowania miejsca na kocioł i paliwo,
regularne czyszczenie instalacji,
kontrola komina oraz wentylacji,
potrzeba uzupełniania paliwa - w mniejszym bądź większym stopniu, w zależności od urządzenia.
Szczególnie w domu drewnianym istotne jest prawidłowe wykonanie całego układu i zachowanie wymaganych odległości od materiałów palnych. Trzeba też brać pod uwagę lokalne uchwały antysmogowe. W Małopolsce obowiązują ograniczenia dotyczące urządzeń na paliwa stałe, dlatego przed zakupem kotła warto sprawdzić aktualne wymagania dla konkretnej gminy. Pellet może być więc rozsądną opcją, jednak zwykle wymaga więcej obsługi niż pompa ciepła czy ogrzewanie elektryczne.
Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Musiałaby ona brzmieć: „To zależy”. W nowym, dobrze ocieplonym budynku dobrym wyborem może być pompa ciepła albo ogrzewanie elektryczne z precyzyjnym sterowaniem. W domu rekreacyjnym dużą przewagę daje możliwość szybkiego uruchomienia i pracy strefowej, natomiast w starszym obiekcie z istniejącą instalacją wodną sensowną opcją może pozostać nowoczesny kocioł na biomasę. Najważniejsze, by źródło ciepła dobrać do rzeczywistych strat budynku, sposobu jego użytkowania i lokalnych warunków. Pod Tatrami nie wygrywa technologia z najwyższą mocą na etykiecie, ale ta, która potrafi sprawnie reagować zarówno na silny mróz, jak i nagłe ocieplenie.
Artykuł został zweryfikowany pod kątem merytorycznym przez polskiego producenta systemów grzewczych, które doskonale sprawdzają się w górskim klimacie - firmę Heat Decor.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze