Miniony długi weekend związany z Bożym Ciałem okazał się wyjątkowo wymagający dla ratowników TOPR. W ciągu zaledwie czterech dni udzielili pomocy 27 osobom. Były groźne upadki, ewakuacje z trudno dostępnych miejsc, nocne poszukiwania i niestety także śmiertelny wypadek.
Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie mogli narzekać na brak pracy. Od czwartku do niedzieli niemal bez przerwy ruszali do kolejnych zgłoszeń. Część interwencji dotyczyła urazów i nagłych zachorowań, inne wynikały z nieprzygotowania turystów do górskich warunków.
Serię wyjazdów rozpoczęło dramatyczne zdarzenie na Rysach. W wyniku wypadku śmierć poniosła jedna osoba, natomiast druga z ciężkimi obrażeniami trafiła do zakopiańskiego szpitala. O szczegółach tej tragedii informowano już wcześniej.
Jeszcze tego samego wieczoru, o 21.40, rozpoczęto poszukiwania turysty, który nie wrócił z wycieczki na Kościelcu. Akcja trwała przez całą noc, jednak nad ranem policjanci przekazali ratownikom informację, że mężczyzna samodzielnie wrócił do domu.
Kilka godzin później pomoc była potrzebna dwójce osób schodzących z Giewontu czerwonym szlakiem w kierunku Grzybowca. Turyści nie mieli odpowiedniego oświetlenia, stracili orientację i nie potrafili odnaleźć dalszej drogi. Czterech ratowników sprowadziło ich bezpiecznie do Doliny Małej Łąki. Działania zakończyły się po godzinie 2.30 w nocy.
Kolejny dzień przyniósł serię zgłoszeń z różnych rejonów Tatr.
Z okolic Hali Gąsienicowej śmigłowcem przetransportowano turystkę z problemami gastrycznymi. Niedługo później czworo turystów utknęło na szlaku prowadzącym na Zawrat. Znajdowali się w pobliżu łańcuchów i nie byli w stanie samodzielnie kontynuować drogi. Dwaj ratownicy opuszczeni ze śmigłowca sprowadzili ich bezpiecznie na Halę Gąsienicową.
Śmigłowiec wykorzystano również do transportu kobiety ze złamaną nogą z rejonu Świstówki Roztockiej.
Szczególnie groźnie wyglądała sytuacja na Wiktorówkach. Turystka doznała tam wstrząsu anafilaktycznego. Szybka reakcja załogi TOPR mogła uratować jej życie. Po udzieleniu pomocy została przekazana lekarzom w zakopiańskim szpitalu.
Pomocy wymagała także turystka przebywająca w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, chorująca na epilepsję. Również ona została przetransportowana drogą lotniczą.
Ratownicy interweniowali ponadto w Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie na polanie Kohutówka poszkodowana została rowerzystka. Po udzieleniu pierwszej pomocy przewieziono ją quadem i przekazano załodze pogotowia.
Wieczorem zgłosiła się turystka znajdująca się w rejonie Granatów. Zaniepokojona pogarszającą się pogodą poprosiła o wsparcie. Ratownicy odnaleźli ją w Dolince Koziej i sprowadzili na Halę Gąsienicową.
W sobotę dominowały interwencje związane z urazami kończyn. W Dolinie Roztoki pomocy potrzebowała kobieta z kontuzją nogi. Poszkodowaną przewieziono quadem.
Podobny transport przeprowadzono z Hali Kondratowej, skąd zabrano turystę z rozciętą nogą.
Ratownicy udzielali też pomocy starszemu mężczyźnie w Dolinie Małej Łąki. Turysta opadł z sił po zbyt forsownej wędrówce i nie był już w stanie samodzielnie zejść.
Spod Bobrowieckiej Przełęczy quadem ewakuowano kobietę z urazem nogi.
Wieczorem zgłoszenie miało nietypowy charakter. Turyści przebywający w Dolinie Roztoki obawiali się ataku niedźwiedzia. Ratownik dyżurujący w rejonie Morskiego Oka dotarł na miejsce i bezpiecznie przewiózł ich do Wodogrzmotów Mickiewicza.
W niedzielę niemal równocześnie wpłynęły dwa zgłoszenia dotyczące turystek z urazami nóg. Jedna znajdowała się na Przełęczy pod Kopą Kondracką, druga na Nosalu. Obie zostały przetransportowane śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala.
Najbardziej niebezpieczne zdarzenie tego dnia miało miejsce ponownie na Rysach. Turystka poślizgnęła się na zalegającym śniegu i spadła około 300 metrów. Doznała urazu głowy oraz licznych potłuczeń. Po udzieleniu pomocy ratownicy przetransportowali ją śmigłowcem do szpitala w Zakopanem.
Jak podkreślają ratownicy, kobieta miała ogromne szczęście. Upadki z takiej wysokości bardzo często kończą się śmiercią.
Ratownicy przypominają, że mimo czerwcowej pogody w wyższych partiach Tatr wciąż zalega sporo śniegu. Poruszanie się po stromych, zaśnieżonych odcinkach bez odpowiedniego sprzętu oraz doświadczenia może prowadzić do tragedii.
Warto pamiętać, że góry nie wybaczają błędów. Dodatkowa latarka, zapas wody czy rezygnacja z wyjścia przy niepewnej pogodzie mogą zdecydować o bezpieczeństwie całej wyprawy.
Fot. TOPR

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze