Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi-takich jak rowery, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia - jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy.
Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg.
Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany przez Konfederację w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt sprawozdawał poseł Ryszard Wilk.
Co istotne - i wymownie pokazuje skuteczność merytorycznego argumentowania - każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł).
To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa.
Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu.
Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków.
To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły - jeśli są konsekwentnie forsowane - potrafią przebić się do projektów rządowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze