Choć wychowała się w Nowym Targu u stóp Tatr i Gorców, dziś swoje życie związała z Bieszczadami. Dominika Ślimak, rodowita nowotarżanka, wspólnie z mężem stworzyła miejsce, które pomaga turystom wygodniej poznawać jedne z najpiękniejszych gór w Polsce.
Jak przyznaje, jej historia rozpoczęła się od wyjazdu do Wielkiej Brytanii w 2008 roku. To właśnie tam poznała swojego przyszłego męża Artura. Przez wiele lat mieszkali w Lincoln, założyli rodzinę i równocześnie krok po kroku budowali dom w Wetlinie, na działce należącej wcześniej do męża. W końcu podjęli decyzję o powrocie do Polski i rozpoczęciu nowego etapu życia w Bieszczadach.
Dominika podkreśla, że choć Bieszczady i Podhale łączy górski charakter, codzienność wygląda tam zupełnie inaczej. Z Nowym Targiem kojarzy jej się dzieciństwo, szkoła, aktywność sportowa i bliskość wielu atrakcji. W Bieszczadach odnalazła natomiast spokój, kontakt z naturą i życie w wolniejszym rytmie, które pozwala bardziej doceniać rodzinę i wspólnie spędzany czas.
Nie ukrywa również, że przedsiębiorczość wyniosła z rodzinnego domu na Podhalu. Jak mówi, rodzice nauczyli ją pracowitości, samodzielności i przekonania, że nawet najbardziej ambitne pomysły można zrealizować dzięki wytrwałości. Te wartości wykorzystuje dziś, rozwijając wspólnie z mężem działalność turystyczną.
Jednym z ich najnowszych przedsięwzięć jest usługa typu Park & Ride, która ma ułatwić turystom wędrowanie po bieszczadzkich szlakach. Pomysł narodził się z obserwacji problemów osób odwiedzających region. Wiele najpopularniejszych tras rozpoczyna się w jednym miejscu, a kończy w innym, co utrudnia powrót do pozostawionego samochodu. Dzięki nowemu rozwiązaniu turyści mogą zostawić auto na parkingu w Wetlinie, zostać dowiezieni na początek wybranego szlaku, a po zakończeniu wędrówki wrócić bez konieczności pokonywania tej samej trasy.
Zdaniem Dominiki Bieszczady mają do zaoferowania przede wszystkim ciszę, przestrzeń i możliwość oderwania się od codziennego pośpiechu. To właśnie ten spokój sprawia, że wielu turystów regularnie wraca w ten region. Jak podkreśla, największą wartością są nie tylko krajobrazy, ale także ludzie i atmosfera sprzyjająca nawiązywaniu nowych znajomości.
Mimo że od kilku lat mieszka w Bieszczadach, Podhale nadal pozostaje dla niej miejscem szczególnym. Najbardziej tęskni za rodzicami, rodziną i widokiem Tatr oraz Gorców. Przyznaje, że kiedy jedzie do Nowego Targu, nie mówi, że wraca do miasta - zawsze mówi, że jedzie „do domu”. To jedno słowo najlepiej oddaje jej przywiązanie do rodzinnych stron.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze