W marcu tego roku Kamil Stoch zakończył sportową karierę, a teraz dołącza do Polskiego Związku Narciarskiego. Nasz najwybitniejszy skoczek narciarski w historii będzie pełnił funkcję doradczą zarządu PZN. Ma być łącznikiem pomiędzy zawodnikami i sztabami a działaczami. Wszystko dla dobra polskich skoków narciarskich. Na współpracę cieszą się Apoloniusz Tajner, prezes PZN i sam Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski już przeprowadził pierwsze rozmowy, ale współpraca pełną parą ruszy wraz z początkiem 2027 roku.
Kamil Stoch to ikona światowych skoków narciarskich. Na koncie ma trzy indywidualne tytuły mistrza olimpijskiego. Do tego ma też brązowy medal igrzysk w rywalizacji drużynowej wraz z: Dawidem Kubackim, Stefanem Hulą i Maciejem Kotem. Na koncie ma sześć medali mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, w tym dwa złote - indywidualnie i drużynowo. Jest trzykrotnym medalistą mistrzostw świata w lotach narciarskich. Skoczek z Zębu trzykrotnie wygrywał Turniej Czterech Skoczni i dwa razy wznosił do góry Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Dwukrotnie był też wybierany najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie "Przeglądu Sportowego".
W marcu Stoch zakończył wspaniałą i długą sportową karierę.
Polski Związek Narciarski postanowił wykorzystać jego olbrzymie doświadczenie oraz wiedzę i wystąpił z propozycją współpracy. Po wielu miesiącach rozmów i rozmyślań 39-latek przyjął naszą propozycję.
- Od trzech miesięcy rozmawiałem z Kamilem o tym, jak można wykorzystać fakt, że zakończył już karierę. To jest wielce utytułowany zawodnik, więc jego zdanie na temat skoków narciarskich jest dla nas bardzo cenne. Jest lubiany przez zawodników i trenerów, a do tego bardzo poważnie podchodzi do każdego tematu. Dlatego zależało nam bardzo na tym, by wciągnąć Kamila do współpracy z Polskim Związkiem Narciarskim. Rozmawiałem z trenerem kadry Maciejem Maciusiakiem, ale też z zawodnikami. Oni po prostu bardzo się cieszą też z tego powodu, że mieliby Kamila blisko siebie - mówi Apoloniusz Tajner, prezes PZN.
Entuzjazmu nie kryje też sam Stoch, który po zakończeniu kariery zniknął na kilka miesięcy z przestrzeni publicznej, ale teraz wraca do swojej ukochanej dyscypliny sportu.
- Cieszę się, że ktoś chce skorzystać z mojego doświadczenia, z mojej wiedzy i z tego czerpać. Nigdy nie miałem zamiaru chować tego dla siebie, bo uważam, że też na tym to właśnie polega. Zdobywanie wiedzy oraz doświadczenia i później się dzielenie z innymi, żeby ktoś też mógł z tego skorzystać. Tak to powinno działać, by rozwijać ten sport u nas. Nie ukrywam, że byłem trochę zaskoczony propozycją, jaką otrzymałem z Polskiego Związku Narciarskiego, dlatego też potrzebowałem nieco czasu, by się nad tym zastanowić - przyznaje Stoch.
39-latek przeprowadził już pierwsze rozmowy, ale pracę pełną parą rozpocznie wraz z początkiem 2027 roku, bo już wcześniej miał zaplanowaną wielomiesięczną podróż.
- Za mną już pierwsze rozmowy z prezesem Tajnerem, ale bardziej zaangażuję się od początku 2027 roku - mówi Stoch.
- Nie potrzeba nam kolejnego dyrektora, który będzie zarządzał grupą, tylko trzeba nam doradcy zarządu do spraw skoków narciarskich. Osoby, do której mogą zwrócić się zawodnicy i sztaby, jeśli mają jakiś problem. W każdej chwili będą mogli o tym porozmawiać z Kamilem, a my wraz z nim postaramy się rozwiązać te problemy. On nie będzie nimi zarządzał, tylko będzie im pomagał we wszystkim, co jest im potrzebne. Chodzi nam o to, by zarząd miał pełne informacje od kogoś, kto będzie miał z tymi wszystkimi grupami kontakt. Taka osoba była nam potrzebna - tłumaczy prezes Tajner.
- Została mi zaoferowana funkcja doradcza w Polskim Związku Narciarskim i dla mnie to jest to w porządku jak na początek. Bardzo się cieszę, że PZN przystał na to, bym początkowo sam dysponował czasem i stopniem zaangażowania. Dla mnie to nowa rola i muszę się powoli do niej wdrożyć, bo znam siebie i nie chciałbym wypalić się już na starcie. Oczywiście też mam świadomość tego, że jak już w coś wchodzę, to chcę po prostu dawać z siebie wszystko. Cieszę się na tę współpracę, bo ta funkcja będzie wymagała bliskiej obecności w skokach narciarskich. Chcę mieć kontakt z kadrami narodowymi, ale też z młodszymi grupami szkoleniowymi. Mam być łącznikiem między zawodnikami a działaczami. I nie ukrywam, bazując na doświadczeniach z wielu lat kariery, że to jest dobry ruch ze strony związku. Chcą mieć u siebie osobę, która doskonale rozumie problemy zawodników, ale też świetnie ich zna. Odpowiada mi ta nowa funkcja. Co ciekawe, koledzy nie byli zaskoczeni tym. Przyznali, że dla nich to jest normalna kolej rzeczy i cieszą się z takiego obrotu sprawy - dodaje Stoch.
- My, jako Polski Związek Narciarski, cieszymy się na tę współpracę, a przede wszystkim czujemy dumę z tego, że tak wielka postać światowych skoków narciarskich będzie działać na rzecz tej dyscypliny w naszym kraju - podkreślają władze Polskiego Związku Narciarskiego.
fot. PZN
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze