Akcja ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR w rejonie Polany Kosarzyska pokazała, z jak wymagającym terenem mierzą się służby w Pieninach. Do poszkodowanego turysty nie dało się dotrzeć żadnym pojazdem.
Na początku weekendu ratownicy Grupy Podhalańskiej GOPR interweniowali w okolicach Polany Kosarzyska, położonej w masywie Trzech Koron. Powodem wezwania było nagłe zachorowanie turysty przebywającego na pienińskich szlakach.
Jak podkreślają goprowcy, właśnie ten rejon należy do szczególnie trudnych pod względem prowadzenia działań ratowniczych. Wąska ścieżka i duże nachylenie terenu sprawiają, że nie ma możliwości wykorzystania samochodów terenowych czy quadów. Cała akcja opiera się więc na wysiłku ratowników, którzy sprzęt transportują własnymi siłami, a ewakuację prowadzą pieszo.
To oznacza, że zarówno dotarcie do osoby potrzebującej pomocy, jak i późniejsze zniesienie jej w bezpieczne miejsce, zajmuje więcej czasu niż w miejscach dostępnych dla pojazdów. Ratownicy apelują, by turyści mieli tego świadomość i uzbroili się w cierpliwość podczas oczekiwania na pomoc.
W działaniach wsparcia udzielił również pracownik Pienińskiego Parku Narodowego, któremu ratownicy podziękowali za pomoc podczas akcji. To kolejny przykład, że w górach liczy się współpraca i szybka reakcja wszystkich zaangażowanych służb.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze