W Święta Bożego Narodzenia w kościele Przemienienia Pańskiego w Maruszynie ponownie stanęła szopka, która ma za sobą niezwykłą i wzruszającą historię – związaną zarówno z Maruszyną, jak i z Podhalem oraz historią Polski. Autorem szopki był Włodzimierz Herczak – malarz z Poronina, legionista, żołnierz Armii Krajowej, a po wojnie więzień polityczny.
W te Święta Bożego Narodzenia w kościele Przemienienia Pańskiego w Maruszynie stanęła szopka, która ma za sobą niezwykłą i wzruszającą historię – związaną zarówno z Maruszną, jak o z Podhalem oraz historią Polski. Autorem szopki był Włodzimierz Herczak - malarz z Poronina, legionista, żołnierz Armii Krajowej, a po wojnie więzień polityczny. Człowiek, który walczył o niepodległość Polski w Legionach, działał w konspiracji podczas II wojny światowej i został aresztowany przez UB w Wigilię Bożego Narodzenia. Szopkę tworzył wspólnie ze swoim synem Jerzym Herczakiem, również artystą. Szopka trafiła do Maruszyny wiele lat temu. Została przywieziona końmi i saniami z Zakopanego, z kościoła "Na Górce", dzięki staraniom ówczesnego proboszcza ks. Franciszka Piszczóra. W zamian za szopkę przekazano do Zakopanego ornaty oraz kościelnego "pająka" - żyrandol. Przez długie lata szopka służyła parafii i z pewnością wielu pamięta ją jeszcze stojącą w kościele. Z czasem uznano ją jednak za niepotrzebną i przeznaczono do wyrzucenia. Wtedy ten sam kościelny, który wiele lat wcześniej przywiózł ją do Maruszyny, zamiast ją zniszczyć – ocalił ją i przechował w swoim garażu. Tam przetrwała niemal 20 lat. Dziś, dzięki uprzejmości i dobrej woli proboszcza ks. Tomasza Grzesiaka, udało się szopkę odrestaurować i przywrócić tam, gdzie jej miejsce – do kościoła. W trakcie tych działań udało się również odnaleźć wnuka Włodzimierza Herczaka i syna Jerzego - Daniela Herczaka, który od ponad 25 lat mieszka w USA i sam jest artystą. Rodzina po raz pierwszy dowiedziała się, że dzieło ich przodków przetrwało i znów służy ludziom. Poniżej oddajemy głos potomkowi twórców, który opowie historię swojego dziadka, ojca i rodziny Herczaków.
Włodzimierz Herczak urodził się 25 października 1899 roku, w Magierowie, w okręgu Lwowskim, jako syn Michała i Marii z domu Galowitz. Szkołę podstawową ukończył we Lwowie, a po przeprowadzce rodziny do Mielca, w 1911 r., kontynuował naukę w tamtejszym gimnazjum.
Mając piętnaście lat, w tajemnicy przed rodzicami, wstąpił do 1-szej Brygady Legionów dowodzonej przez Józefa Piłsudskiego. Walczył na froncie wschodnim, a później we Włoszech. W 1919 r. wcielony do Kompanii Wysokogórskiej kpt. Władysława Ziętkiewicza trafił na Podhale. W 1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W roku 1921, ze stopniem sierżanta, został przeniesiony do rezerwy. Za swoją służbę został odznaczony Krzyżem Niepodległości oraz Virtuti Militari.
Zauroczony pięknem regionu postanowił pozostać na Podhalu i zamieszkał w Poroninie. Dojeżdżał stamtąd do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie studiował malarstwo w pracowni pejzażu prof. Stanisława Kamockiego. W 1923 roku ożenił się z Ludwiką Orawiec-Dewaj, córką Jakuba i Bronisławy z domu Łukaszczyk. Z małżeństwa tego urodziła się później czwórka dzieci: Maria, Jerzy, Anna i Andrzej.
Od początku swojego pobytu w Poroninie Włodzimierz brał czynny udział w życiu lokalnej społeczności i wkrótce stał się jej lubianym i szanowanym członkiem. Był współzałożycielem Ogniska Związku Podhalan, dla którego w 1930 r. zaprojektował sztandar, a także klubu sportowego "Strzelec", dzięki któremu wybudowano stadion sportowy i skocznię narciarską. Brał czynny udział w życiu kulturalnym Poronina, m.in. wspólnie ze swoją szwagierką, Anielą Stapińską, założyli i prowadzili regionalny zespół pieśni i tańca.
W okresie tym rozpoczął również swoją pracę artystyczną, malując krajobrazy, sceny rodzajowe i portrety w stylu modernistycznego realizmu, który wyniósł ze studiów u profesora Kamockiego. Wykonywał je w technice olejnej, na płótnie lub dykcie, stosując śmiałe zestawienia głębokich, wyrazistych kolorów. Osobną kategorię jego twórczości stanowiły realizacje przeznaczone dla kościołów podhalańskich. Obejmowały one indywidualne obrazy olejne, projekty kilimów i witraży, a z czasem także freski wykonywane w technice tempery jajowej oraz kompletne polichromie. Były to zarówno autorskie kompozycje artysty, jak i prace konserwatorskie - renowacje dawnych malowideł i polichromii.
Po wybuchu II Wojny Światowej wstąpił do ZWZ, następnie AK. W 1941 r. wraz z Wojciechem Orawcem-Toporcorz, przyczynił się do utworzenia w Poroninie placówki AK o kryptonimie „Ciupaga”. Pełnił w niej funkcję komendanta wojskowego używając pseudonimów „Michał” i „Dziunek”. Siedzibą placówki była willa Herczakow „Marluan”, a w działalność konspiracyjną zaangażowane były również jego żona Ludwika i jej siostra Aniela Stapińska. Wspólnie prowadziły tam tajne nauczanie, Aniela redagowano gazetę „Hyr Tatrzański”, a Ludwika zajmowała się dystrybucją prasy podziemnej i biuletynów z nasłuchu radiowego, a także była łączniczka między placówka, a Komendą Obwodu w Nowym Targu. W pracy konspiracyjnej Włodzimierz miał okazję wykorzystywać swoje zdolności plastyczne, wyrabiając fałszywe dokumenty, podrabiając pieczątki, podpisy i przerabiając treść korespondencji do Gestapo, otrzymywanej od współpracującego z „Ciupagą” naczelnika poczty. W czasie okupacji w „Marluanie” znalazło schronienie wielu Polaków, szczególnie warszawiaków, uciekających po powstaniu warszawskim, a także mieścił się tam punkt przerzutowy na Węgry.
Po zakończeniu wojny Włodzimierz był w dalszym ciągu zaangażowany w życie Poronina. Dzięki jego staraniom kursy tajnego nauczania zostały przekształcone w samorządowe gimnazjum w Poroninie. Był również jednym z założycieli klubu sportowego LZS "Poroniec" (dziś LKS "Poroniec") oraz pomagał w zorganizowaniu teatru amatorskiego. Zaczął również aktywnie działać w Zakopiańskim Oddziale Związku Plastyków ZPAP, gdzie w latach 1946-49 był członkiem zarządu.
W Wigilię Bożego Narodzenia 1949 r. za działalność w czasie okupacji, a także za nieujawnienie składu broni (6 karabinów), został aresztowany przez UB i skazany na 7 lat więzienia (Kraków, Sztum, Warszawa, Kraków). Wiele osób odwoływało się do władz w jego sprawie, m.in. wdowa po Janie Kasprowiczu, Maria Kasprowiczowa interweniowała u Bolesława Bieruta. Wyrok pozostał jednak w mocy. Kilkukrotnie brutalnie „dyscyplinowany”, przeszedł w więzieniu zawał serca, miał również uszkodzoną wątrobę i kręgosłup. W czerwcu 1953 roku został warunkowo zwolniony.
Po wyjściu na wolność, pozbawiony pracowni, którą po aresztowaniu odebrały mu władze komunistyczne, skupił sie głównie na malarstwie religijnym. Wykonał prace dla kościołów m.in. w: Białce Tatrzańskiej, Borku Fałęckim, Czarnym Dunajcu, Ludźmierzu, Szaflarach, Witkowicach, Zakopanem. Przy tych realizacjach często pomagał mu syn Jerzy. W okresie tym Włodzimierz był w dalszym ciągu zaangażowany w działalność ZPAP w Zakopanem i był tam członkiem Komisji Rzeczoznawców, a w latach 1955-56 pełnił funkcję Prezesa.
W 1956 r. został oficjalnie zrehabilitowany przez władze komunistyczne. W 1958 r. został odznaczony za zasługi w czasie okupacji, odznaczenia jednak nie przyjął. 20 stycznia 1960 roku, wracając z Krakowa, ginie potrącony przez ciężarowkę na przystanku autobusowym w Poronine. Został pochowany na tamtejszym cmentarzu. W jakiś czas po jego śmierci żona Ludwika Herczakowa ponownie odmówiła przyjęcia odznaczenia uważając, że wystarczy mu pamięć ludzi dobrej woli.
Sołectwo Maruszyna
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze