Reklama

Szopka Włodzimierza Herczaka powróciła do kościoła w Maruszynie

27/12/2025 18:36

W Święta Bożego Narodzenia w kościele Przemienienia Pańskiego w Maruszynie ponownie stanęła szopka, która ma za sobą niezwykłą i wzruszającą historię – związaną zarówno z Maruszyną, jak i z Podhalem oraz historią Polski. Autorem szopki był Włodzimierz Herczak – malarz z Poronina, legionista, żołnierz Armii Krajowej, a po wojnie więzień polityczny.

W te Święta Bożego Narodzenia w kościele Przemienienia Pańskiego w Maruszynie stanęła szopka, która ma za sobą niezwykłą i wzruszającą historię – związaną zarówno z Maruszną, jak o z Podhalem oraz historią Polski. Autorem szopki był Włodzimierz Herczak - malarz z Poronina, legionista, żołnierz Armii Krajowej, a po wojnie więzień polityczny. Człowiek, który walczył o niepodległość Polski w Legionach, działał w konspiracji podczas II wojny światowej i został aresztowany przez UB w Wigilię Bożego Narodzenia. Szopkę tworzył wspólnie ze swoim synem Jerzym Herczakiem, również artystą. Szopka trafiła do Maruszyny wiele lat temu. Została przywieziona końmi i saniami z Zakopanego, z kościoła "Na Górce", dzięki staraniom ówczesnego proboszcza ks. Franciszka Piszczóra. W zamian za szopkę przekazano do Zakopanego ornaty oraz kościelnego "pająka" - żyrandol. Przez długie lata szopka służyła parafii i z pewnością wielu pamięta ją jeszcze stojącą w kościele. Z czasem uznano ją jednak za niepotrzebną i przeznaczono do wyrzucenia. Wtedy ten sam kościelny, który wiele lat wcześniej przywiózł ją do Maruszyny, zamiast ją zniszczyć – ocalił ją i przechował w swoim garażu. Tam przetrwała niemal 20 lat. Dziś, dzięki uprzejmości i dobrej woli proboszcza ks. Tomasza Grzesiaka, udało się szopkę odrestaurować i przywrócić tam, gdzie jej miejsce – do kościoła. W trakcie tych działań udało się również odnaleźć wnuka Włodzimierza Herczaka i syna Jerzego - Daniela Herczaka, który od ponad 25 lat mieszka w USA i sam jest artystą. Rodzina po raz pierwszy dowiedziała się, że dzieło ich przodków przetrwało i znów służy ludziom. Poniżej oddajemy głos potomkowi twórców, który opowie historię swojego dziadka, ojca i rodziny Herczaków.    

Włodzimierz Herczak urodził się 25 października 1899 roku, w Magierowie, w okręgu Lwowskim, jako syn Michała i Marii z domu Galowitz. Szkołę podstawową ukończył we Lwowie, a po przeprowadzce rodziny do Mielca, w 1911 r., kontynuował naukę w tamtejszym gimnazjum.

Reklama

Mając piętnaście lat, w tajemnicy przed rodzicami, wstąpił do 1-szej Brygady Legionów dowodzonej przez Józefa Piłsudskiego. Walczył na froncie wschodnim, a później we Włoszech. W 1919 r. wcielony do Kompanii Wysokogórskiej kpt. Władysława Ziętkiewicza trafił na Podhale. W 1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W roku 1921, ze stopniem sierżanta, został przeniesiony do rezerwy. Za swoją służbę został odznaczony Krzyżem Niepodległości oraz Virtuti Militari.

Zauroczony pięknem regionu postanowił pozostać na Podhalu i zamieszkał w Poroninie. Dojeżdżał stamtąd do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie studiował malarstwo w pracowni pejzażu prof. Stanisława Kamockiego. W 1923 roku ożenił się z Ludwiką Orawiec-Dewaj, córką Jakuba i Bronisławy z domu Łukaszczyk. Z małżeństwa tego urodziła się później czwórka dzieci: Maria, Jerzy, Anna i Andrzej.

Reklama

Od początku swojego pobytu w Poroninie Włodzimierz brał czynny udział w życiu lokalnej społeczności i wkrótce stał się jej lubianym i szanowanym członkiem. Był współzałożycielem Ogniska Związku Podhalan, dla którego w 1930 r. zaprojektował sztandar, a także klubu sportowego "Strzelec", dzięki któremu wybudowano stadion sportowy i skocznię narciarską. Brał czynny udział w życiu kulturalnym Poronina, m.in. wspólnie ze swoją szwagierką, Anielą Stapińską, założyli i prowadzili regionalny zespół pieśni i tańca. 

W okresie tym rozpoczął również swoją pracę artystyczną, malując krajobrazy, sceny rodzajowe i portrety w stylu modernistycznego realizmu, który wyniósł ze studiów u profesora Kamockiego. Wykonywał je w technice olejnej, na płótnie lub dykcie, stosując śmiałe zestawienia głębokich, wyrazistych kolorów. Osobną kategorię jego twórczości stanowiły realizacje przeznaczone dla kościołów podhalańskich. Obejmowały one indywidualne obrazy olejne, projekty kilimów i witraży, a z czasem także freski wykonywane w technice tempery jajowej oraz kompletne polichromie. Były to zarówno autorskie kompozycje artysty, jak i prace konserwatorskie - renowacje dawnych malowideł i polichromii.

Reklama

Po wybuchu II Wojny Światowej wstąpił do ZWZ, następnie AK. W 1941 r. wraz z Wojciechem Orawcem-Toporcorz, przyczynił się do utworzenia w Poroninie placówki AK o kryptonimie „Ciupaga”. Pełnił w niej funkcję komendanta wojskowego używając pseudonimów „Michał” i „Dziunek”. Siedzibą placówki była willa Herczakow „Marluan”, a w działalność konspiracyjną zaangażowane były również jego żona Ludwika i jej siostra Aniela Stapińska. Wspólnie prowadziły tam tajne nauczanie, Aniela redagowano gazetę „Hyr Tatrzański”, a Ludwika zajmowała się dystrybucją prasy podziemnej i biuletynów z nasłuchu radiowego, a także była łączniczka między placówka, a Komendą Obwodu w Nowym Targu. W pracy konspiracyjnej Włodzimierz miał okazję wykorzystywać swoje zdolności plastyczne, wyrabiając fałszywe dokumenty, podrabiając pieczątki, podpisy i przerabiając treść korespondencji do Gestapo, otrzymywanej od współpracującego z „Ciupagą” naczelnika poczty. W czasie okupacji w „Marluanie” znalazło schronienie wielu Polaków, szczególnie warszawiaków, uciekających po powstaniu warszawskim, a także mieścił się tam punkt przerzutowy na Węgry. 
Po zakończeniu wojny Włodzimierz był w dalszym ciągu zaangażowany w życie Poronina. Dzięki jego staraniom kursy tajnego nauczania zostały przekształcone w samorządowe gimnazjum w Poroninie. Był również jednym z założycieli klubu sportowego LZS "Poroniec" (dziś LKS "Poroniec") oraz pomagał w zorganizowaniu teatru amatorskiego. Zaczął również aktywnie działać w Zakopiańskim Oddziale Związku Plastyków ZPAP, gdzie w latach 1946-49 był członkiem zarządu.

W Wigilię Bożego Narodzenia 1949 r. za działalność w czasie okupacji, a także za nieujawnienie składu broni (6 karabinów), został aresztowany przez UB i skazany na 7 lat więzienia (Kraków, Sztum, Warszawa, Kraków).  Wiele osób odwoływało się do władz w jego sprawie, m.in. wdowa po Janie Kasprowiczu, Maria Kasprowiczowa interweniowała u Bolesława Bieruta. Wyrok pozostał jednak w mocy. Kilkukrotnie brutalnie „dyscyplinowany”, przeszedł w więzieniu zawał serca, miał również uszkodzoną wątrobę i kręgosłup.  W czerwcu 1953 roku został warunkowo zwolniony. 

Reklama

Po wyjściu na wolność, pozbawiony pracowni, którą po aresztowaniu odebrały mu władze komunistyczne,  skupił sie głównie na malarstwie religijnym. Wykonał prace dla kościołów m.in. w: Białce Tatrzańskiej, Borku Fałęckim, Czarnym Dunajcu, Ludźmierzu, Szaflarach, Witkowicach, Zakopanem. Przy tych realizacjach często pomagał mu syn Jerzy. W okresie tym Włodzimierz był w dalszym ciągu zaangażowany w działalność ZPAP w Zakopanem i był tam członkiem Komisji Rzeczoznawców, a w latach 1955-56 pełnił funkcję Prezesa.

W 1956 r. został oficjalnie zrehabilitowany przez władze komunistyczne. W 1958 r. został odznaczony za zasługi w czasie okupacji, odznaczenia jednak nie przyjął. 20 stycznia 1960 roku, wracając z Krakowa, ginie potrącony przez ciężarowkę na przystanku autobusowym w Poronine. Został pochowany na tamtejszym cmentarzu. W jakiś czas po jego śmierci żona Ludwika Herczakowa ponownie odmówiła przyjęcia odznaczenia uważając, że wystarczy mu pamięć ludzi dobrej woli.

Reklama

Sołectwo Maruszyna

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Góral 24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo goral24.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama