34-letni Kuba zmaga się z ciężką chorobą nowotworową, która w krótkim czasie diametralnie zmieniła jego życie. Jeszcze pod koniec 2025 roku nic nie wskazywało na poważne problemy zdrowotne. Wszystko zaczęło się od rutynowej wizyty stomatologicznej i niewielkiej opuchlizny w okolicy górnego zęba.
Stan zdrowia mężczyzny szybko się pogarszał. W Nowy Rok trafił na szpitalny oddział ratunkowy z podejrzeniem ropnia. W kolejnych dniach wykonane badania, w tym tomografia komputerowa, wskazały na znacznie poważniejszy problem. W lutym 2026 roku postawiono diagnozę – chrzęstniakomięsak mezenchymalny, rzadki i agresywny nowotwór złośliwy.
Choroba zaatakowała twarz, obejmując znaczną część tkanek oraz zbliżając się do struktur oczodołu i mózgu. Guz w krótkim czasie rozrósł się na tyle, że leczenie okazało się dużym wyzwaniem dla lekarzy.
Pacjent trafił do Instytutu Onkologii w Gliwicach, gdzie rozpoczęto chemioterapię. Specjaliści ocenili jednak, że operacja w tym przypadku jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa ze względu na lokalizację guza. Kolejna konsultacja, przeprowadzona w Instytucie Onkologii w Warszawie, przyniosła możliwość leczenia chirurgicznego, jednak wiązałoby się ono z rozległym i okaleczającym zabiegiem.
Proponowana operacja obejmowałaby usunięcie dużej części twarzy, w tym górnej szczęki, fragmentów kości czaszki, oka oraz części podniebienia, a następnie długotrwałą rekonstrukcję i rehabilitację. Dla 34-letniego mężczyzny oznaczałoby to ogromną zmianę w codziennym funkcjonowaniu.
Rodzina oraz bliscy Kuby rozpoczęli poszukiwania alternatywnych metod leczenia. Udało się nawiązać kontakt z zagranicznymi ośrodkami w Austrii i Niemczech, które specjalizują się w nowoczesnej terapii jonami węgla. Jest to zaawansowana forma radioterapii, pozwalająca na precyzyjne niszczenie nowotworów przy jednoczesnym ograniczeniu uszkodzeń zdrowych tkanek.
Austriaccy lekarze po analizie dokumentacji medycznej zakwalifikowali Kubę do tego typu leczenia. Terapia daje szansę na walkę z chorobą bez konieczności przeprowadzania rozległej operacji.
Problemem pozostają koszty. Leczenie nie jest refundowane i wymaga pokrycia wydatków z góry. Całkowity koszt terapii wraz z konsultacjami, transportem medycznym i pobytem w zagranicznym ośrodku wynosi około 300 tysięcy złotych.
Dlatego uruchomiona została zbiórka, której celem jest zebranie środków na leczenie. Bliscy apelują o wsparcie, podkreślając, że każda pomoc zwiększa szanse na skuteczną terapię i powrót do zdrowia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze