Reklama

Jazz, który mówi kobiecym głosem. Drugi dzień festiwalu w Zakopanem

Za nami kolejny festiwalowy wieczór w Zakopanem i trzeba przyznać, że scena należała tym razem głównie do artystek. Różne style, różne historie, ale wspólny mianownik był jeden, autentyczność i emocje, które łatwo udzielały się publiczności.

Na początek pojawiło się Paper Moon Trio. Trzy wokalistki, Kristína Uhlíková, Barbora Medeková i Andrea Kružliaková, zabrały słuchaczy w zupełnie inny czas. Klimat przedwojennego swingu był wyraźnie wyczuwalny, elegancja, lekkość, trochę uśmiechu między utworami. Widać było, że to nie tylko muzyka, ale też pewna koncepcja sceniczna. Ich obecność nie jest przypadkowa, to efekt współpracy w ramach United Europe Jazz Festival, który od lat łączy muzyków z różnych krajów. I trzeba przyznać, że takie spotkania po prostu działają, publiczność to czuje.

Reklama

Później zrobiło się zdecydowanie bardziej energetycznie. Na scenę weszła Siggy Davis i właściwie od pierwszych dźwięków było wiadomo, że będzie intensywnie. Artystka z nowojorskim doświadczeniem, także tym broadwayowskim, zaprezentowała projekt „Gorczyca i Przyjaciele”. Towarzyszyli jej Łukasz Gorczyca, Roman Jońca oraz Tomasz Dominik. Soul, blues i jazz przenikały się tu bez żadnego wysiłku. Mocny głos, dużo swobody, momentami wręcz koncertowy luz, który szybko złapał kontakt z publicznością. Trochę jakby kawałek Nowego Jorku na chwilę pojawił się pod Tatrami.

Na finał pojawiła się legenda. Grażyna Łobaszewska i wszystko stało się bardziej skupione, spokojniejsze, ale nie mniej poruszające. Jej utwory, dobrze znane wielu osobom na sali, wybrzmiały bardzo naturalnie. „Czas nas uczy pogody”, „Brzydcy” czy „Gdybyś” zabrzmiały tak, jakby w ogóle się nie zestarzały. To jeden z tych momentów, kiedy cisza między dźwiękami mówi równie dużo co sam śpiew. Zresztą nie bez powodu Stanisław Soyka kiedyś mówił o jej wyjątkowym głosie. W Zakopanem tylko się to potwierdziło.

Reklama

Festiwal żyje nie tylko koncertami. Codziennie na Krupówkach działa plenerowe studio Polskie Radio Program I. Tam można podejrzeć artystów trochę z innej strony, posłuchać rozmów, czasem krótkich występów. Dla przechodniów to też ciekawy przystanek, coś, co wprowadza w klimat wydarzenia nawet przypadkiem.

Drugi dzień pokazał, że jazz wciąż potrafi zaskakiwać. Z jednej strony mocno osadzony w tradycji, z drugiej otwarty na nowe brzmienia i spotkania. Przed nami jeszcze finał festiwalu, więc wszystko wskazuje na to, że emocje jeszcze się nie skończyły.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo goral24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości