W Lipnicy Wielkiej odbyło się niezwykle poruszające pożegnanie Czesława Muchy - człowieka, który przez całe życie łączył pasję do muzyki i motocykli.
Przez 40 lat był sercem strażackiej orkiestry dętej, w której nie tylko grał, ale współtworzył jej ducha, budował wspólnotę i pozostawiał cząstkę siebie w każdym dźwięku.
Tego dnia nie zabrakło tych, którzy dzielili z nim inną wielką pasję - motocykli. Koledzy z różnych klubów przyjechali licznie, by oddać mu ostatni hołd. Ryk silników, skupienie na twarzach i obecność tylu ludzi mówiły więcej niż słowa - to było pożegnanie przyjaciela, brata, człowieka, którego nie da się zapomnieć.
Atmosfera była pełna wzruszenia, ciszy przerywanej wspomnieniami i dźwiękami, które przez lata były częścią jego życia. To pożegnanie pokazało, jak wiele znaczył dla swojej społeczności, jako muzyk, strażak, motocyklista i po prostu dobry człowiek.
Nad bezpieczeństwem uroczystości czuwali druhowie z OSP Lipnica Wielka Centrum oraz OSP Lipnica Wielka Przywarówka, którzy z należnym szacunkiem zadbali o godny przebieg tego wyjątkowego dnia.
fot. Dominik Bandyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze