Redyk jesienny bacy Józefa Klimowskiego dotarł do Nowego Targu, kończąc kolejny etap wędrówki pasterskiego stada. Przemarsz owiec przez podhalańskie miejscowości przypomina o tradycji wypasu, która od pokoleń stanowi ważną część kultury regionu.
Wędrówce stada towarzyszyło zainteresowanie mieszkańców i obserwatorów, którzy mogli zobaczyć bacowski redyk na żywo. Takie wydarzenia są nie tylko elementem pasterskiego kalendarza, ale również okazją do podtrzymywania góralskich zwyczajów i przypominania o znaczeniu pasterstwa na Podhalu.
W tegorocznym redyku uczestniczyło blisko 1400 owiec, a trasa z Czarnego w Beskidzie Niskim do Nowego Targu liczyła ponad 160 kilometrów.
Wędrówka prowadziła przez Beskid Niski i Sądecki, a następnie przez okolice Krościenka nad Dunajcem i Mizerną.
Redyk jesienny to jeden z najbardziej charakterystycznych zwyczajów pasterskich na Podhalu. Od wieków wyznacza zakończenie sezonu wypasu owiec na górskich halach i powrót stad do miejscowości, z których wiosną wyruszyły na pastwiska. To czas zamykający miesiące pracy baców i juhasów, związanej z opieką nad zwierzętami oraz produkcją tradycyjnych serów.
Redyki mają również wymiar kulturowy i społeczny. Przemarsz dużego stada przez podhalańskie miejscowości przypomina o pasterskich korzeniach regionu, a dźwięk dzwonków, widok owiec i obecność baców w tradycyjnych strojach tworzą obraz góralskiej kultury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Dla wielu mieszkańców i turystów to okazja, by zobaczyć zwyczaj, który mimo upływu lat nadal pozostaje żywą częścią regionalnej tożsamości.
Dotarcie stada Józefa Klimowskiego do Nowego Targu to nie tylko kolejny etap pasterskiej wędrówki, ale także przypomnienie, że tradycja redyku wciąż jest obecna na Podhalu. Jej podtrzymywanie ma znaczenie dla zachowania dziedzictwa pasterskiego, które stanowi ważną część historii i kultury tego regionu.
fot. TV Waks i czytelnicy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze