Reklama

Zamiast światełka pamięci, świeczki na torcie. 86 rocznica I transportu Polaków do KL Auschwitz

19/06/2026 08:12

Jak co roku 14 czerwca, kierujemy się w stronę Oświęcimia. Miejsce docelowe - Muzeum Auschwitz-Birkenau. To właśnie tego dnia 86 lat temu, przybył do niemieckiego obozu koncentracyjnego z Tarnowa transport 728 Polaków, który zapoczątkował funkcjonowanie niemieckiej fabryki śmierci. W transporcie tym znajdowali się uczniowie gimnazjum, harcerze, studenci, wojskowi, czy też sportowcy i przewodnicy górscy. Byli także artyści, nauczyciele, malarze, jak również rzeźbiarze. W transporcie tym znalazło się kilkudziesięciu Podhalan.

Wyruszając do Oświęcimia, od kilku lat towarzyszy nam po drodze to samo mieszane uczucie. W Narodowym Dniu Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady, lokalne władze samorządowe zdaje się zapominają o tym jakże ważnym dniu. Przejeżdżamy przez tyle miasteczek i wsi, a powiewających przy drodze biało-czerwonych flag - brak.
W tym roku czeka nas gonitwa. Organizatorzy obchodów zaskoczyli nas swoim wyrachowaniem, odnośnie założonego programu. Bez karty wstępu jak zwykle, nikt z Państwa nie wejdzie na teren byłego obozu. By wziąć udział w uroczystościach, najpierw należy się zgłosić kilka dni wcześniej do Muzeum-Auschwitz Birkenau z prośbą o uczestnictwo, wysłaną drogą mailową. Po otrzymaniu zgody, otrzymujecie Państwo kartę wstępu, którą należy okazać wraz z dowodem osobistym przed wejściem oraz w trakcie kontroli, która odbywa się wewnątrz muzeum. Wracając do programu obchodów:

- 11.00 - upamiętnienie pod Ścianą Śmierci z udziałem Ocalałych (były obóz Auschwitz I)
- 12.00 - złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą deportację pierwszych Polaków do Auschwitz (Małopolska Uczelnia Państwowa im. rtm. Witolda Pileckiego)
- 13.00 - Msza Święta w Klasztorze Franciszkanów w Harmężach

Jeżeli nie potraficie się obsługiwać komputerem, nawigacją w telefonie, nie jesteście zmotoryzowani, nie potraficie działać energicznie z marszu - to te obchody nie są dla was. Biorąc pod uwagę zainteresowanie wśród polskiej młodzieży, głównymi zainteresowanymi są osoby starsze. Osobom tym nikt nie zapewnił transportu z muzeum do uczelni, z uczelni do Harmęż, a z Harmęż do muzeum. Dlaczego postawiono sprawę w ten sposób? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami…


Dojeżdżamy do Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jesteśmy nieco przed czasem. Wyciągamy z samochodu nasze biało-czerwone flagi i wieniec z orłem II Rzeczypospolitej, który trzyma mocno w swych szponach nasz kraj – Polskę.
Postanawiamy wejść wcześniej na teren byłego obozu, z myślą o modlitwie i kontemplacji. Przed wejściem pierwsza bramka na której stoi kilka osób. Podchodzimy i za prośbą pracowników okazujemy karty wstępu tłumacząc, że jesteśmy uczestnikami obchodów 14 czerwca. Jeden z ochroniarzy na widok biało-czerwonych flag i wieńca z orłem podnosi nagle głos:
„Z tymi flagami nie wejdziecie! Macie pozwolenie?”

Gdyby to była pierwsza sytuacja, można byłoby odnieść wrażenie, że zagubiliśmy się w jakimś obcym kraju i ktoś dał nam do ręki jakąś flagę Waffen SS i tak zupełnie przypadkowo, maszerujemy z nią po ulicach miasta, chcąc odszukać i wejść do pierwszej lepszej instytucji państwowej, bo taki mamy kaprys. Jednak patrząc na to co trzymamy w ręku, to nie jest jakaś tam flaga i jakiś tam wieniec. To nie jest jakiś tam kraj i jakiś tam dzień. Ci ludzie z uśmiechem na twarzy powinni witać Polaków oddających hołd poległym. Tymczasem wykonują zleconą pracę, której żadne muzeum podczas takich uroczystości nie zleca, by wykonywać ją w taki sposób. No cóż – najwyraźniej biel i czerwień są już passe!
Po rozmowie telefonicznej z kierownikiem, którą wykonał pan ochroniarz – zostajemy dopuszczeni z naszą biało-czerwoną i orłem w koronie. Jeszcze jedno pytanie, które pada z ust ochroniarza – na którą godzinę macie państwo przepustki. Odpowiadamy, że wybieramy się na uroczystości na 11.00. A więc nie wejdziecie, wpuszczamy od 10.30 – wybrzmiało z ust pracownika muzeum…
Czekamy kilkadziesiąt minut do godziny 10.30 i kierujemy się do bramek. Przed bramkami do okazania bilet wstępu i dowód osobisty.
Mamy przed sobą bramki - wyciągamy wszystko z kieszeni i odkładamy w koszyczku. Przechodzimy przez nie bez problemu. W tym roku jest zdecydowanie lepiej – czasem trzeba było ściągać pasek od spodni, niekiedy nawet buty. Często też trzeba było podnosić ręce do góry, prawie jak na amerykańskich filmach akcji, kiedy to policja zatrzymuje złego bandytę. W tym roku o dziwo udało się przejść przez nie bezproblemowo.
Maszerujemy z pokaźną grupą osób do wyznaczonego dla nas sektora, obok bloku 11. jak na godzinę 10.30 jest nas sporo. Cieszymy się, że może w tym roku frekwencja dopisze. Mija kilkanaście minut – ludzi jednak nie przybywa. Osoby, które maszerowały z nami, również postanowiły wejść wcześniej. Okazało się, że po nas przybyło stosunkowo niewiele osób. Jak na 37 milionowy kraj, kilkaset ludzi nie robi większego wrażenia… Po jakimś czasie dochodzą do nas harcerze – chwała im za to!
Jesteśmy odgrodzeni od oficjeli i byłych więźniów w wyznaczonym przez muzeum sektorze. Naprzeciwko nas 13 ocalałych z Auschwitz, po prawej przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, korpusu dyplomatycznego, jak również kościoła i wspólnot religijnych.
Baczność! Zostaje odśpiewany hymn Polski. Po nim zabiera głos Pani minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska. Wspomina:

„Historia pokazuje, że wielkie tragedie nie zaczynają się od obozów, drutów, ani komór gazowych. Zaczynają się znacznie wcześniej. Zaczynają się od słów, które dzielą ludzi na „nas” i „ich”. Od zgody na język pogardy. Od obojętności wobec wykluczania innych. Od przekonania, że czyjaś godność może być mniej ważna niż nasza własna.”

Jak wspaniale wybrzmiewają słowa z ust Pani zasiadającej w trzecim rządzie Donalda Tuska. Wspominam sobie w tej chwili o dorżnięciu watahy, zakutych łbach, maszerujących faszystach na marszu niepodległości. Z drugiej zaś strony niewiele lepsza perspektywa miski ryżu i kopania rowów. Myślę sobie, rzeczywiście – tragedie nie zaczynają się od obozów.
Następnie został odczytany list, skierowany do uczestników obchodów przez prezydenta RP Karola Nawrockiego przez doradcę prezydenta Beatę Kempę. Jak mawia prezydent:

„Trauma jest wciąż obecna nie tylko w pamięci ocalałych i świadków, lecz także w następnych polskich pokoleniach. Podręczniki historii, archiwa, muzea i miejsca pamięci, pamiętniki i powieści, filmy, relacje starszych krewnych, rodzinne kroniki i albumy fotograficzne, inskrypcje na grobach to główne, lecz nie jedyne źródła wiedzy. Ciężar tej wiedzy musimy ponieść w przyszłość. To wiedza o nieludzkiej bezwzględności i okrucieństwie. Wiedza o prawdziwym przemyśle eksterminacji, który na polskiej ziemi zorganizowali niemieccy okupanci.
Dlatego na mocy uchwały Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej obchodzimy co roku Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. W ten sposób spełniamy święty obowiązek uczczenia naszych zamordowanych rodaków i współobywateli oraz przypomnienia prawdy o sprawcach tych zbrodni i odpowiedzialności za nie. Wzywamy też świat, aby nigdy nie zapomniał o męczeństwie zgładzonych oraz aby już nigdy nie lekceważył prób szerzenia ideologii i wzniecania wojen, których powodem jest nienawiść, szowinistyczna pogarda oraz agresywny imperialny militaryzm .”


Szanowni Państwo, jak mawia prezydent Karol Nawrocki, nieśmy ciężar tej wiedzy w przyszłość. Nie zapominajmy, ale i nie zgadzajmy się na kłamstwa, które serwują nam ogólnoświatowe media. Nigdy nie było polskich obozów zagłady i polskich jednostek wyłapujących i mordujących ludność cywilną w obozach koncentracyjnych. Były to niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady założone przez Niemców, które eksterminowały inne narody. W przypadku KL Auschwitz obóz ten został założony dla Polaków, w celu eksterminacji narodu polskiego. Do 1942 roku głównymi ofiarami tego obozu byli właśnie Polacy.
Szanowni Państwo, jak mawia prezydent Karol Nawrocki, spełniajmy nasz święty obowiązek uczczenia naszych zamordowanych rodaków i współobywateli. Nieśmy prawdę przez swoje życie dla przyszłych pokoleń. Bądźmy obecni tam, gdzie wymazuje się pamięć o polskim męczeństwie. Bądźmy tam, gdzie nie ma już miejsca na krzyż i Mszę Świętą. Stańmy w obronie najwyższych wartości o które tak bardzo zabiegali byli polscy więźniowie.
Szanowni Państwo, jak mawia prezydent Karol Nawrocki, wzywajmy świat aby już nigdy nie lekceważył prób szerzenia ideologii i wzniecania wojen, których powodem jest nienawiść, szowinistyczna pogarda oraz agresywny imperialny militaryzm.

Wydarzenia odbyły się pod Patronatem Honorowym Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Prezydent Karol Nawrocki, zamiast światełka pamięci, wybrał świeczki na torcie. Poleciał tego dnia na urodziny Donalda Trumpa, prezydenta USA, które wspierają Izrael w aktach przemocy przeciwko bezbronnym Palestyńczykom.

Po oficjalnych obchodach po godzinie 11.00, zapaliliśmy przed Ścianą Śmierci tradycyjnie 86 biało-czerwonych zniczy, które zostały ułożone w kształt kotwicy. Pomodliliśmy się, odśpiewaliśmy hymn państwowy Rzeczypospolitej Polskiej oraz Rotę.
Wychodząc z muzeum niosło się echo przeszłości:

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród
Nie damy pogrześć mowy
Polski my naród, Polski lud
Królewski szczep Piastowy
Nie damy, by nas zgnębił wróg!

Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

PS.
Serdeczne podziękowania dla Pana Rafała Sikory, producenta zniczy z Nowego Targu, dla kwiaciarni w Szaflarach, za pięknie ozdobioną płaskorzeźbę, którą wykonał Pan Mateusz Sitek, za pomoc w rozkładaniu zniczy niestrudzonej młodzieży z Oświęcimia wraz z Paniami koordynatorkami z muzeum Auschwitz-Birkenau.

Reklama

Sebastian Śmietana


 







 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/06/2026 08:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo goral24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości