Miniony tydzień w Tatrach był spokojniejszy niż poprzednie, a ratownicy TOPR nie odnotowali śmiertelnych wypadków. Nie obyło się jednak bez poważnych interwencji, transportów śmigłowcem i wymagającej akcji w rejonie Orlej Perci. Warunki na szlakach nadal pozostają bardzo niebezpieczne.
Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego podsumowali działania prowadzone od 9 do 15 października. W tym czasie pomagali turystom, którzy doznali urazów lub źle się poczuli podczas górskich wycieczek. Interweniowali również w trudnodostępnych miejscach, gdzie pogoda utrudniała prowadzenie akcji.
Piątek, 9 października, rozpoczął się od ćwiczeń na Hali Kondratowej. Ratownicy TOPR, załoga śmigłowca oraz operatorzy dronów uczestniczyli w symulowanej akcji gaszenia pożaru schroniska. Działania prowadzono pod kierownictwem strażaków Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem. Ćwiczenia przebiegły sprawnie. Tego samego dnia po południu śmigłowiec przetransportował do szpitala w Zakopanem turystkę z urazem nogi, której pomocy udzielono w rejonie Iwaniackiej Przełęczy.
W sobotę ratownicy zajęli się rolnikiem, który podczas prac polowych doznał poważnego rozcięcia ręki. Po udzieleniu pierwszej pomocy mężczyzna został przewieziony do szpitala samochodem terenowym.
Niedzielna interwencja dotyczyła turysty chorującego na cukrzycę. Mężczyzna źle się poczuł w okolicy Świstówki Roztockiej. Na miejsce wyruszył ratownik dyżurny ze schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Po dotarciu do poszkodowanego zdecydował o konieczności użycia śmigłowca. Chory trafił do szpitala.
W poniedziałek pomocy potrzebowali turyści na Hali Gąsienicowej, u których pojawiło się wyczerpanie, oraz osoby przebywające w rejonie Polany pod Wołoszynem. We wtorek ratownicy zajęli się natomiast dzieckiem z rozciętym łukiem brwiowym w Dolinie Strążyskiej. Po udzieleniu pomocy zostało ono zwiezione z gór.
Jedną z bardziej wymagających interwencji przeprowadzono we wtorek, 13 października. O godzinie 14.34 do centrali TOPR dotarło zgłoszenie od ukraińskiego turysty, który nie był w stanie kontynuować wędrówki w rejonie Koziej Przełęczy Wyżniej na Orlej Perci.
Pogarszająca się pogoda ograniczyła możliwości wykorzystania śmigłowca. Maszyna mogła przetransportować dwóch ratowników jedynie w okolice Koziej Przełęczy. Stamtąd dotarli oni do mężczyzny pieszo, a następnie, wykorzystując techniki linowe, sprowadzili go w bezpieczne miejsce na Halę Gąsienicową.
Działania zakończyły się dopiero o godzinie 20.00. Środa upłynęła już bez interwencji ratowników.
Do kolejnej poważnej akcji doszło w czwartek, 15 października. O godzinie 11.10 centrala TOPR otrzymała informację od turystów, którzy zauważyli upadek kobiety z wysokości w rejonie Zawratowego Żlebu.
Na miejsce skierowano śmigłowiec. Dwóch ratowników zostało opuszczonych w pobliżu poszkodowanej, jednak pogarszające się warunki atmosferyczne znacznie utrudniły dalsze działania. Podjęto decyzję o skierowaniu kolejnych ratowników, a transport śmigłowcem prowadzono poniżej pułapu chmur.
Po dotarciu do kobiety ratownicy udzielili jej pomocy i rozpoczęli przenoszenie na noszach w kierunku Hali Gąsienicowej. Gdy pogoda na krótko się poprawiła, udało się ponownie wykorzystać śmigłowiec. Poszkodowaną zabrano z rejonu Zmarzłego Stawu i przetransportowano do szpitala w Zakopanem.
W akcji uczestniczyło łącznie 16 ratowników TOPR oraz załoga śmigłowca.
Ratownicy przypominają, że jesienne warunki w Tatrach wymagają szczególnej ostrożności. Nocne przymrozki sprawiają, że na szlakach pojawia się lód, który nie zawsze jest dobrze widoczny. Szczególnie niebezpieczny jest tak zwany verglas, czyli cienka, szklista warstwa lodu pokrywająca skały.
Na północnych stokach nadal zalega śnieg, który zdążył zamarznąć i stał się twardy oraz śliski. W takich miejscach nawet niewielkie potknięcie może zakończyć się niekontrolowanym zjazdem lub upadkiem z dużej wysokości. Dodatkowym zagrożeniem są wystające spod śniegu kamienie.
TOPR apeluje o rozsądne planowanie wycieczek, odpowiednie wyposażenie i dostosowanie tras do aktualnych warunków. Jesień w górach potrafi być zdradliwa, a pozornie niewielkie oblodzenie może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia.
Fot. TOPR, J. Kułach, Ł. Strama
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze