Na szczycie Kasprowego Wierchu znów zrobiło się tłumnie i… wyjątkowo. W sobotę uczestnicy dorocznego spotkania połączyli modlitwę z refleksją o relacjach, naturze i tym, co dziś naprawdę ważne.
W sobotę 25 kwietnia pogoda w Tatrach dopisała jak na zamówienie. Słońce, bezchmurne niebo i dobra widoczność sprawiły, że msza na Kasprowym Wierchu miała szczególną oprawę. W tym roku liturgii przewodniczył kardynał Grzegorz Ryś, który zwrócił się do zebranych z prostym, ale mocnym przesłaniem. Jak podkreślił, każdy człowiek jest piękniejszy niż otaczające go góry.
Na spotkanie, które od lat inicjuje Rafał Sonik, przyjechali miłośnicy Tatr, ludzie gór i ci, którzy po prostu chcą być razem. To już osiemnasta edycja wydarzenia, które z jednej strony ma wymiar duchowy, a z drugiej jest okazją do rozmów i zwykłego bycia blisko siebie.
Kazanie kardynała Rysia dotyczyło m.in. odpowiedzialności za świat przyrody. Mówił o tak zwanym nawróceniu ekologicznym, które, jak się okazuje, zaczyna się od wdzięczności. Zwrócił uwagę, że to, co otrzymujemy, nie jest nam dane na zawsze i bez konsekwencji. Ważne jest też dostrzeżenie powiązań między ludźmi i całym stworzeniem, bo nic nie istnieje w oderwaniu.
Te słowa dobrze wpisały się w klimat spotkania. Relacje, wdzięczność i szacunek do natury od początku są fundamentem tej inicjatywy. W tym roku szczególną uwagę skierowano na dzieci, które organizatorzy nazwali nadzieją na przyszłość.
Rafał Sonik mówił wprost, że dziś coraz częściej widać rozluźnienie więzi rodzinnych. Młodzi szukają własnych dróg i czasem gubią to, co najważniejsze. Dlatego, jak zaznaczył, trzeba z nimi rozmawiać i pokazywać, że życie w relacji daje więcej niż samotne „kombinowanie” na własną rękę. Pojawił się też temat pokoju. Uczestnicy modlili się m.in. w intencji zakończenia wojny w Ukrainie, która wciąż trwa tuż za naszą granicą.
Podczas wydarzenia głos zabrali także burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz oraz Wiaczesław Wojnarowski. Były krótkie wystąpienia, ale raczej w spokojnym tonie, bez patosu.
Na koniec pojawił się symboliczny akcent. Wypuszczono dwa białe gołębie, które przez chwilę nie spieszyły się z odlotem i zostały między ludźmi, jakby też chciały „posiedzieć” w tej atmosferze. Dopiero po chwili wzbiły się nad Tatry.
Za organizację spotkania odpowiada Stowarzyszenie Czysta Polska, przy wsparciu Tatrzańskiego Parku Narodowego i Polskich Kolei Linowych. Jak co roku, wyszło coś więcej niż tylko wydarzenie, raczej wspólne przeżycie, które na długo zostaje w głowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze