27 sierpnia doszło w Tatrach do tragicznego wypadku. Turysta spadł w rejonie Granatów. Mimo szybkiej akcji ratowników jego życia nie udało się uratować.
Zgłoszenie o wypadku wpłynęło do centrali TOPR o godz. 11.09. Mężczyzna miał spaść w okolicach żółtego szlaku prowadzącego w kierunku Skrajnego Granatu, po stronie Czarnego Stawu Gąsienicowego.
Ratownicy natychmiast rozpoczęli akcję z wykorzystaniem śmigłowca. Poszkodowanego odnaleziono w żlebie schodzącym z Pańszczyckiej Przełączki Wyżniej. W jego pobliże opuszczono na linie trzech ratowników.
Obrażenia były jednak na tyle poważne, że mężczyzna zmarł na miejscu. TOPR przekazał, że ofiarą był turysta z Czech. Jego ciało zostało następnie przetransportowane śmigłowcem na lądowisko w Zakopanem.
Działania ratowników utrudniały chmury utrzymujące się wysoko nad Tatrami. Jak podkreślają ratownicy, sprawne dotarcie do miejsca wypadku było możliwe między innymi dzięki doświadczeniu oraz umiejętnościom załogi śmigłowca TOPR.
To nie była jedyna interwencja tego dnia. W rejonie Piekiełka w Dolinie Kondratowej pomocy potrzebowała turystka, która zasłabła. Kobietę zabrano śmigłowcem do Zakopanego, a następnie przekazano pod opiekę zespołu SOR.
Ratownicy zajmowali się także transportem turystów z kilku tatrzańskich rejonów. Samochody terenowe wykorzystano między innymi na Hali Gąsienicowej, Hali Kondratowej, w Dolinie Złotej, rejonie Morskiego Oka oraz w Dolinie Kościeliskiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze