W ostatnich dniach jednym z najgorętszych tematów na Podhalu jest przyszłość transportu konnego do Morskiego Oka. Przeciwnicy przewozów z wykorzystaniem koni domagają się ich likwidacji, wskazując na kwestie związane z traktowaniem zwierząt. Z kolei obrońcy transportu podkreślają jego historyczne znaczenie oraz miejsce koni w podhalańskiej kulturze.
Do dyskusji włączył się Powiat Tatrzański, który w swoich mediach społecznościowych opublikował wypowiedź Edwarda Staszla, hodowcy koni i gazdy z Dzianisza. Jak podkreślono w towarzyszącym nagraniu, jego rodzina od kilkunastu pokoleń związana jest z końmi i pracą z tymi zwierzętami.
Materiał przedstawiony przez powiat skupia się przede wszystkim na osobistej relacji hodowcy z końmi
- Dla nas, mieszkańców Podhala, tradycyjny transport konny to nie tylko element wyjątkowego wielopokoleniowego dziedzictwa i tożsamości naszego regionu. To przede wszystkim głęboka więź i miłość do koni, przekazywana z ojca na syna - mówią przedstawiciele powiatu.
Edward Staszel podkreśla, że konie towarzyszyły jego rodzinie od najmłodszych lat. Zajmuje się nimi od dziecka, podobnie jak wcześniej jego rodzice i dziadkowie.
- Moi rodzice, moi dziadkowie, cała moja rodzina była ściśle związana z pracą z końmi. Te konie hodowali, tymi końmi pracowali, te konie były częścią naszej rodziny od zawsze - mówi.
W jego ocenie nie można sprowadzać relacji górala z koniem wyłącznie do wykorzystywania zwierzęcia do pracy. Podkreśla, że przez pokolenia koń miał w gospodarstwie szczególne miejsce i był ważną częścią codziennego życia.
- I nie można powiedzieć, że góral konia traktuje jak narzędzie. Koń u górala zawsze był na pierwszym miejscu, zawsze był rzeczą najważniejszą, bo był bardzo potrzebny, był członkiem rodziny - mówi.
Hodowca zwraca uwagę również na obecność koni w najważniejszych momentach życia mieszkańców Podhala. Zwierzęta uczestniczyły nie tylko w codziennej pracy, ale również w rodzinnych i religijnych wydarzeniach.
- Był w dobrych chwilach, był w chwilach złych. Był wtedy, kiedy człowiek się rodził, wiózł go do chrztu. Kiedy człowiek się żenił, wiózł go do ślubu. I kiedy umierał, odwoził go na cmentarz - mówi.
Wypowiedź Edwarda Staszla jest jednym z głosów pojawiających się w trwającej dyskusji o miejscu koni w podhalańskiej tradycji. Powiat Tatrzański, publikując materiał, zwraca uwagę właśnie na wielopokoleniowy charakter tej relacji oraz znaczenie koni dla lokalnej kultury.
- Taka jest nasza tradycja i takie jest nasze życie - podsumowuje Edward Staszel.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze